Wymyślenie zgrabnego tytułu było dużo trudniejsze niż napisanie całości tego artykułu. Skoro więc najtrudniejszą rzecz mamy już za sobą, zapraszam Cię do zapoznania się z korzyściami płynącymi z czytania książek.
Będziemy tutaj opisywać korzyści, ponieważ czytanie nie ma żadnych słabości. Korzyści są tak mocne, że komisja antydopingowa powinna zakazać spędzania czasu nad książką.
Dla mnie czytanie jest czymś najnormalniejszym, elementem spędzania czasu w ciągu dnia. Pewnie dlatego, że urodziłem się przed rokiem 2000, więc zaliczam się do przedziału wiekowego: „jeszcze nie zgred, już nie małolat”, jak to śpiewał Sokół.
Dlaczego ja czytam?
Bo lubię i mogę.
Lubię usiąść na tarasowym leżaku z książką i zanurzyć się w stronach różnego rodzaju piśmiennictwa.
Zresztą tajemnica robienia czegoś codziennie, bez wysiłku, dyscypliny ani używania silnej woli, polega właśnie na tym, żeby lubić to robić lub odpowiednio przeprogramować swój umysł.
Trenerze Rafale, a co, jeśli ja nie lubię czytać, ale bardzo chcę zacząć?
Drogi sportowcu, właśnie po to powstał ten artykuł. Chcę uświadomić Ci, co możesz zyskać dzięki temu, że zaczniesz czytać.
Być może do tej pory nie trafiłeś na kogoś, kto zainspiruje Cię do czytania lub pokaże Ci, co możesz dzięki niemu zyskać.
Dopuszczam do siebie myśl, że moje argumenty mogą do Ciebie nie przemówić. Dlatego mam jedno ważne zdanie, które może Cię przekonać, nawet jeśli nie przeczytasz tego artykułu do końca.
Sport to rywalizacja.
Rywalizacja to walka, którą w dużej mierze wygrywamy podczas przygotowań. Pewność siebie bierze się ze świadomości, że zrobiliśmy wszystko, co trzeba, aby wygrać walkę.
Wszystko, co trzeba, oznacza między innymi korzystanie z dostępnych narzędzi. Jednym z takich narzędzi jest czytanie książek.
Jeśli zależy Ci na tym, aby zwyciężać, czytaj książki.
Nie chcesz czytać?
Cóż, nie każdy musi wygrywać.
CO ZYSKUJEMY, CZYTAJĄC KSIĄŻKI?
1. SKUPIENIE I KONCENTRACJA
Wyobraź sobie, że jesteś na Mistrzostwach Polski, a wokół Ciebie znajduje się kilkaset osób.
Trenerzy, zawodnicy i widownia robią taki chaos, że osoby, które pierwszy raz są na zawodach tej rangi, zanim jeszcze wejdą do ringu, są już zmęczone docierającymi do nich bodźcami.
Niewyćwiczony umysł odpadnie w przedbiegach rywalizacji o najwyższe trofea.
Dla bardziej sprawnych zawodników nadchodzi próba walki, a ich zdolności fizyczne i mentalne zostają poddane próbie w ringu.
Jednak większa część z nich, chcąc zająć się czymś w oczekiwaniu na swoje starcie, „strzela sobie w kolano”. Nie wytrzymuje zachęt ze strony własnego mózgu i zaczyna rozpraszać się rolkami z kotkami oraz natłokiem kolorów, dźwięków i wszystkiego, co oferuje telefon.
W ten sposób już przed walką psuje swoją zdolność do utrzymania skupienia podczas starcia.
Przypomnę tylko, że nie jesteś swoim mózgiem i nie jesteś swoimi myślami.
Mózg nie chce zdobyć tytułu tak bardzo jak Ty. Być może nie chce tego wcale. Z całą pewnością nie chce wystawiać się na sytuacje, które mogą potencjalnie narazić Cię na stres. Biedna strefa komfortu.
Słuchanie swojego mózgu może oczywiście nie skończyć się śmiercią, ale może zakończyć Twoje ambitne życie.
Wracając do naszej walki na zawodach: ile razy podczas przygotowań ćwiczyłeś pełne skupienie na jednej rzeczy?
Ile razy koncentrowałeś się na wykonywaniu tylko jednego zadania, zamiast próbować jednocześnie jeść, oglądać serial i robić nie wiadomo co jeszcze?
Wielozadaniowość jest wrogiem efektywnego skupienia.
Ile razy, pomimo tego, co podpowiadał Ci mózg, kontynuowałeś wykonywanie rozpoczętego zadania?
Ta umiejętność nazywa się odroczeniem gratyfikacji. Ja nazywam ją umiejętnością naszych czasów.
W walce potrzebujesz być TURBO skupiony i skoncentrowany.
Walczysz o swoje cele i marzenia. To sytuacja, w której tylko jedna rzecz powinna Cię interesować. Tylko jedno zadanie, tylko jeden głos z narożnika i tylko jeden cel.
Pomyśl tylko.
Walczysz i nagle nie możesz się skupić, bo… tego nie wytrenowałeś?
Walczysz i zamiast koncentrować się na poleceniach trenera, zaczynasz słuchać tego, co Twój mózg ma Ci do powiedzenia, bo… właśnie to wytrenowałeś?
Czytanie jest czymś, dzięki czemu możesz poprawić, rozwinąć lub stworzyć swoją zdolność skupienia.
Czytanie w linii prostej przełoży się na Twoje wyniki w walce. Sprawi również, że inne aspekty Twojego życia się poprawią albo w ogóle zaczną istnieć.
2. NEURODEGENERACJA, NEUROPROTEKCJA I NEUROPLASTYCZNOŚĆ
Kolejny podpunkt zaczynamy trudniejszymi słowami, ale jest to temat istotny i liczę na Twoją wytrwałość w czytaniu.
Faktem jest, że istnieje związek między sportami walki a neurodegeneracją, czyli obumieraniem komórek nerwowych.
Powtarzające się urazy głowy, nawet te, które nie powodują utraty przytomności, mogą prowadzić do przewlekłej encefalopatii pourazowej, czyli CTE, oraz innych zaburzeń neurologicznych.
Drogi czytelniku, od razu Cię uspokajam. Nie każdy wchodzi do ringu i nie każdy doświadczy takich konsekwencji.
Moim obowiązkiem jest jednak Ci o nich powiedzieć i tym bardziej zachęcić Cię do czytania.
Pamiętaj również, że ryzyko urazów mózgu w dużej mierze zależy od rodzaju uprawianego sportu walki, stylu walki, stażu na ringu, dbania o siebie poza ringiem oraz wielu innych elementów.
Dlatego absolutnie nie rezygnuj z tego pięknego sportu!
Czy możemy coś z tym zrobić?
Tutaj kłania nam się kolejne słowo rozpoczynające się od „neuro”, czyli neuroplastyczność.
Co to takiego?
Jest to zdolność mózgu do zmiany swojej struktury i funkcji w odpowiedzi na doświadczenia oraz naukę.
A jednak pani od matematyki miała rację, kiedy mówiła, że nauka to potęgi klucz.
Zdrowy mózg to bez wątpienia taki duży klucz, którego na co dzień nie widzimy, jednak wszystko, co robimy, ma na niego wpływ.
Czy książki pasują do tego fragmentu?
Pasują idealnie!
Książki mają niebagatelny wpływ na plastyczność naszego mózgu.
Każdego roku postanawiam zrobić sobie wyzwanie i przeczytać 10 000 stron.
Dołączasz?
Czy chcesz przegrywać walki?
Wracając do sedna sprawy, czytanie zwiększa Twoją kreatywność.
Pomocne w ringu?
No ba!
Czytanie zwiększa umiejętność uczenia się i zapamiętywania.
Dobre w sporcie?
I to jak!
Czytanie zwiększa poziom myślenia dywergencyjnego. Dzięki temu myślisz w unikalny sposób i generujesz różne pomysły.
Pasuje do sportu?
Tak jest!
Czytanie również inspiruje i pomaga przezwyciężać trudności, które po drodze napotykali bohaterowie książek, na przykład sportowcy.
Czytanie pozytywnie wpływa na funkcje poznawcze, wspiera tworzenie nowych połączeń w mózgu, aktywuje wiele jego części jednocześnie, a także wzmacnia pamięć i szybkość przetwarzania informacji.
To daje nam wstęp do ostatniego słowa rozpoczynającego się od „neuro”, czyli neuroprotekcji.
Jak neuroprotektować mózg w sporcie?
Nie wiem, czy istnieje słowo „neuroprotektować”, i mało mnie to interesuje, bo to mój blog.
Jeżeli jeszcze go nie ma, to właśnie je wymyśliłem, więc zadbałem o swoją neuroplastyczność.
#słownikmnienienawidzi
Nie ulega wątpliwości, że powyższe argumenty potwierdzają pozytywny wpływ czytania na naszą centralę, którą z taką namiętnością wystawiamy na ciosy.
Myślę, że zarówno sportowcy, jak i późniejsi trenerzy powinni czytać.
Kariera się kończy, a mózg ma nam służyć do końca życia. Życie nie kończy się na karierze, chociaż przez pewien okres może być ona całym naszym życiem.
Istnieje tak wiele narzędzi, które pomagają chronić nasz mózg, że napiszę o tym osobny artykuł. Teraz wymieńmy kilka ogólnych zasad:
- Nieprzyjmowanie z premedytacją ciosów.
- Sen.
- Dieta.
- Suplementacja.
- Nieblokowanie ciosów twarzą.
- Czytanie.
- Medytacja.
- Podróże.
- Trening karku.
- Świadomość, że walka to nie konkurs na to, kto przyjmie więcej ciosów.
3. REDUKCJA STRESU I RELAKS
Wiecie, że naprawdę niewiele osób rozumie, że ładowanie życiowych baterii to nie tylko sen?
Wiecie, że kiedy często i mocno trenujecie, musicie równie intensywnie się regenerować?
Wiecie, że aby odzyskać energię, najpierw musicie poświęcić trochę czasu na regenerację?
I wiecie, że nauczenie się tego jest naprawdę trudne?
Kiedy w sporcie zaczynamy wymagać od siebie wyników, trenować więcej i żyć jak osoby PRO, całe nasze ciało przyzwyczaja się do określonego poziomu neuroprzekaźników i hormonów.
Z czasem początkowo podwyższony poziom pobudzenia organizmu staje się naszą nową normą. Wciśnięcie hamulca zaczyna być kolejną trudną umiejętnością, a nasz mózg wcale nam w tym nie pomaga.
Znamy wiele historii, w których sportowcy podczas kariery i po jej zakończeniu zaczynają robić rzeczy, które im nie służą. Sięgają po używki, a czasami nawet dopuszczają się przestępstw.
Niestety jest to przykra rzeczywistość.
Mamy również do czynienia z epizodami depresyjnymi, zmniejszoną energią oraz brakiem chęci do życia po zaprzestaniu rywalizacji ringowej.
Osoby, które już na początku kariery nie zadbały o to, aby nauczyć się odpoczywać i relaksować, z biegiem czasu będą miały coraz trudniej.
Kiedy rok temu przestałem walczyć w kickboxingu, przez pół roku byłem w okropnym stanie. Musiałem zacząć uczyć się życia na nowo i wielokrotnie powtarzałem, że jestem nieszczęśliwy.
Mniej dopaminy, mniej adrenaliny, mniej treningów i mniej sportowego klimatu.
Mniej wszystkiego, co robiłem przez dosłownie połowę swojego życia.
Na szczęście nauczyłem się żyć na nowo i z tą nową jakością być może wrócę do ringu.
Taki mały spoiler.
Wracamy do meritum, bo trochę odjechałem.
Książki, a szczególnie te z rodzaju NIENAKRĘCAJĄCYCH, mogą dawać dużo spokoju i zabawy, redukować stres, a czytane wieczorem pozytywnie wpływać na sen.
Nauka funkcjonowania w blokach czasu, na przykład: relaks, praca, relaks, jedzenie, praca i sen, pomoże Waszemu mózgowi być bardziej produktywnym oraz lepiej funkcjonować w zgodzie z rytmem dobowym.
Jednym z sygnałów rozpoczynających określony blok dnia może być właśnie czytanie książek.
